Blog > Komentarze do wpisu

Liberalne Oranje

W ostanich wyborach w Holandii obie tamtejsze partie liberalne odniosły spektakularny sukces, a neoliberalna VVD pod przewodnictwem Marka Rutte uplasowała się na historycznym pierwszym miejscu, co liderowi liberałów otwiera potencjalnie drogę do fotela premiera tego kraju.

Liberalne Oranje


9 czerwca tego roku przeprowadzono w Holandii wybory do Drugiej Izby parlamentu, które w dość zaskakujących okolicznościach wpisały się w szereg liberalnych sukcesów ostatnich kilku miesięcy w europejskiej polityce. FDP Guido Westerwelle osiągnęła w Niemczech 14% poparcia jesienią 2009 i utworzyła koalicję w CDU/CSU pod przewodnictwem Angeli Merkel. W maju brytyjskim Liberalnym Demokratom Nicka Clegga udało się w końcu przełamać dwupartyjną logikę tamtejszego systemu partyjnego i dojść do władzy w ramach wolnościowej i reformatorskiej koalicji z torysami Davida Camerona. W ostatnich tygodniach na Słowacji nowo powstała liberalna partia SaS wraz z trzema chadeckimi partnerami koalicyjnymi skończyła z populistycznymi rządami Roberta Ficy. Jeszcze wcześniej w Holandii obie tamtejsze partie liberalne odniosły spektakularny sukces, a neoliberalna VVD pod przewodnictwem Marka Rutte uplasowała się na historycznym pierwszym miejscu, co liderowi liberałów otwiera potencjalnie drogę do fotela premiera tego kraju.


Na początku kampanii nic nie wskazywało na taki obrót spraw. Rząd „wielkiej koalicji” Jana-Petera Balkenende, w którym obok jego chadeckiej CDA zasiadała biblijna partia ChristenUnie (CU) oraz socjaldemokraci z Partii Pracy PvdA, rozpadł się głównie za sprawą sporu o datę wycofania wojsk holenderskich z Afganistanu. Wiele wskazywało wówczas, na początku 2010 roku, że to właśnie ta kontrowersja zdominuje tematykę kampanii wyborczej. Gdyby tak się stało, to najprawdopodobniej zwycięzcą wyborów okazaliby się laburzyści, a ich żądający wycofania wojsk lider Job Cohen zostałby premierem. Jednak w trakcie kampanii środek ciężkości debaty publicznej przesunął się wyraźnie w kierunku narastających problemów z finansami publicznymi Holandii, którym nie pomogła szczodra polityka rządu chadecko-socjaldemokratycznego. W swoim programie Cohen zawarł co prawda pewne zobowiązania dotyczące redukcji deficytu, ale były one najskromniejsze spośród wszystkich większych partii. PvdA zaproponowała redukcję wydatków w wysokości zaledwie 15 miliardów euro w trakcie trwania następnego parlamentu (czyli do 2015 roku). Głównym źródłem „oszczędności” miały być oczywiście podwyżki podatków, czyli wprowadzenie nowego, najwyższego progu podatkowego w wysokości 60%, podniesienie podatków od osób prawnych oraz różnego rodzaju podatków ekologicznych. Z wiadomym skutkiem dla wzrostu gospodarczego. Ponadto Partia Pracy chciała zredukować wydatki na obronność o 1,6 miliarda, zaś wiek emerytalny podnieść o jeden rok do lat 66.


Neoliberalna VVD podeszła do tej kwestii zupełnie inaczej. W ocenie liberałów problemy finansów Holandii (deficyt na poziomie 6% PKB) nie wynikają z zbyt niskich dochodów, a z nazbyt wysokich wydatków publicznych (szkoda że rządzący Polską rozumują jak Cohen, zamiast jak Rutte). VVD zobowiązała się więc do planu ponad dwukrotnie bardziej ambitnego – ograniczenie deficytu o 34 miliardy w ciągu czterech lat. Kluczem do tego zamierzenia jest podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, ograniczenie wydatków na cele socjalne, w tym ograniczenie okresu pobierania zasiłku dla bezrobotnych do maksymalnie 1 roku, wykluczenie przyznawania zasiłków imigrantom w ciągu pierwszych 10 lat pobytu w Holandii, likwidację subsydiowania obowiązkowych kursów języka i kultury holenderskiej dla imigrantów, redukcja etatów w służbie cywilnej i innych instytucjach parapolitycznych o 25%, ograniczenie personelu obsługi resortów ministerialnych o połowę, podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne w zakresie własnego ryzyka do 300 euro, co ma odciążyć budżet publicznej służby zdrowia, ograniczenie wydatków do budżetu UE w następnej perspektywie budżetowej oraz na cele pomocy rozwojowej o 4,5 miliarda euro. Poza tym VVD nie planuje ograniczać ulg w postaci odpisu rat kredytów hipotecznych od podatku osobom zamożnym, co swoim populistycznym celem ogłosiły partie lewicowe oraz nie planuje wprowadzenia podatku samochodowego od kilometra, który zwiększyłby koszt paliwa. Celem zwiększenia wzrostu PKB partia przewiduje obniżenie podatków od firm. Tym właśnie programem, będącym kontynuacją klasycznej linii VVD, partii wolnego rynku i ograniczonego rządu, sprzyjającej klasie średniej i przedsiębiorcom, udało się podbić serca wyborców i uzyskać pierwszy wynik w kraju, rosnąc z niecałych 15 do ponad 20%.


VVD stała się najsilniejszą partią także poprzez osłabienie swoich konkurentów na prawo od centrum. Pozbawieni energii i zużyci po wielu latach sprawowania władzy chadecy z CDA programowo mieli do zaoferowania tylko mniej przekonującą kopię programu liberałów i projekt zwiększenia nakładów na rozbudowę sieci autostrad. Ich poparcie spadło z 26,5 do zaledwie 14%. Liberałom udało się także w znacznym stopniu zneutralizować zagrożenie ze strony skrajnie konserwatywnej Partii na Rzecz Wolności PVV antyislamskiego populisty Geerta Wildersa. Sondaże wieszczyły PVV wysoki wynik, ale podobnie jak w przypadku PvdA, populistom zaszkodziło przerzucenie tematyki kampanii na problemy ekonomiczne. W tym zakresie partia ta jest bowiem pozbawiona jakiegokolwiek programu. VVD potrafiła zresztą zneutralizować wzrost PVV poprzez włączenie pewnych postulatów kontroli imigracji do własnego programu. Rutte odrzucił ksenofobiczne, religijne kryterium w podejściu do problemu imigracji antyislamskiego Wildersa, wskazując na obiektywne problemy powodowane nadmierną liczbą imigrantów różnych religii i z różnych kultur. VVD proponuje więc restrykcje w postaci minimalnego wieku imigranta (24 lata), posiadania zatrudnienia dającego 120% minimalnej pensji, wpłacenia depozytu i opłacenia wprowadzonego przez rząd chadeków „kursu holenderskości” samodzielnie. Imigrant musi być także świadom, że nie będzie miał dostępu do świadczeń socjalnych przez pierwsze 10 lat swojej obecności w Holandii oraz iż może sprowadzić małżonka do Holandii tylko raz, co ma skończyć z prawdziwym przemysłem fikcyjnych małżeństw i rozwodów, służących grupom przestępczym do rozwijania imigracyjnego procederu. Działalność na rzecz nielegalnej imigracji ma zostać uznana także za przestępstwo i być ścigana dużo bardziej zdecydowanie. Dzieci w wieku lat trzech powinny zrobić test na podstawową znajomość języka niderlandzkiego, w przypadku odmowy ze strony rodziców, stracą oni ewentualne zasiłki na dziecko. Oczywiście wszystkie te restrykcje nie będą dotyczyć imigrantów z innych państw Unii Europejskiej. W znacznym stopniu te postulaty VVD są kopią programu zrealizowanego przez liberałów z Venstre w rządzie duńskim.


Sporym sukcesem te wybory zakończyły się także dla socjalliberalnej partii Democraten 66, która poprawiła swój wynik z 2 do 7%. Ta partia od swojego założenia staje w obronie postulatów demokratyzacji kraju (likwidacji wybieranej pośrednio Pierwszej Izby, bezpośrednich wyborów burmistrzów i większej liczby referendów), integracji europejskiej i wolności obyczajowej (utrzymywanie się w Holandii liberalnego prawodawstwa w kwestiach prostytucji, narkotyków czy eutanazji jest w dużym stopniu jej zasługą, a także zielonych z GroenLinks). Program D66 jest średnią wypadkową pomiędzy programem VVD a postulatami GroenLinks, przy czym w kwestiach obyczajowych i imigranckich jest bliższa zielonym (jak oni wyklucza wszelkie alianse z PVV), zaś w kwestiach ekonomicznych zbliża się do neoliberałów (jak oni wyklucza koalicję ze skrajną Partią Socjalistyczną SP). Ta centrowa partia Alexandra Pechtolda wystąpiła z umiarkowanie ambitnym (jak u PvdA, 15 miliardów euro) planem oszczędnościowym, co wynika jednak głównie z jej stałego przywiązania do wysokich nakładów na edukację (miałyby nawet wzrosnąć o 2,5 miliarda) oraz inwestycji państwa w innowacyjne gałęzie biznesu. D66 popiera, jak VVD i CDA, a nawet GroenLinks, podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat i w dodatku proponuje dojście do tego pułapu w wyraźnie szybszym niż inne partie tempie. Socjalliberałowie opowiadają się również za znaczącą obniżką podatków w dolnych progach podatkowych (ogólnie D66 są zwolennikami zmniejszania PIT a podnoszenia w zamian VAT, aby opodatkowywać konsumpcję zamiast płacy i promować oszczędności oraz wzmacniające wzrost inwestycje na rynku finansowym), jak VVD chcą ograniczenia czasu pobierania zasiłku dla bezrobotnych do 1 roku. Socjalliberałowie popierają również wyższą składkę zdrowotną od własnego ryzyka, a ponieważ chcą zwiększenia dostępności usług medycznych, to jej zwiększenie miałoby sięgnąć nawet 375 euro. Ponadto D66 proponują ustanowienie prywatnego modelu oszczędności na wypadek potrzeby korzystania ze stałej opieki w wieku starczym, na zasadach podobnych do systemu emerytalnego, celem odciążenia budżetu państwa. Dwa punkty programu, gdzie pojawiają się rozbieżności w stosunku do VVD to podatek od użytkowania samochodów (od kilometra) oraz kwestia odpisu rat kredytów hipotecznych od podatku. D66 opowiadają się za „kilometrówką”, ale w zamian chcą znieść podatki od posiadania samochodu, które płaci obecnie każdy właściciel auta niezależnie od intensywności jego użytkowania. W przypadku ulg, D66 chcą je jednak ograniczyć dla osób najlepiej zarabiających, na zasadzie antyprogresji, czyli im wyższe dochody tym mniejszy odsetek płaconych rat byłby objęty ulgą.


Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jeszcze jaka koalicja w Holandii powstanie. Idealnie byłoby pozostawić poza rządem tak PVV, jak i PvdA. Rozdrobnienie sceny politycznej w Holandii powoduje jednak, że to się nie uda. Idealna koalicja obejmująca obie partie liberalne i CDA jest daleka od większości, nie ma jej nawet po dodaniu do niej zielonych. Trudno zaś wyobrazić sobie pięciopartyjną koalicję jeszcze z udziałem ewangelików z CU. Dlatego Rutte ma dwie trudne opcje. Pierwsza to koalicja na prawo z CDA, (ewentualnie CU) i skrajną PVV. Z oczywistych powodów byłby to zły scenariusz i duże prawdopodobieństwo przejęcia wkrótce władzy przez lewicowy układ z PvdA, SP, GroenLinks i być może partią obrońców praw zwierząt PvdD. Lepsza jest zatem opcja druga. Ma ona dwa warianty, w obu jednak kluczowe i najtrudniejsze będzie porozumienie z mocno socjalną Partią Pracy. W skład tej koalicji poza VVD i PvdA weszliby na pewno D66 oraz albo GroenLinks, albo CDA. Lepszy jest ten drugi wariant, gdyż VVD będzie miała chadeckiego partnera popierającego wysokie redukcje wydatków, a osią i rdzeniem koalicji będzie miks programowy partii Rutte i Pechtolda.

piątek, 06 sierpnia 2010, peterliberty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/06 20:59:42
Mnie by się lepiej podobała koalicja z Wildersem ;)

Ale w sumie to wewnętrzna sprawa Holandii, jak to rozwiążą - najważniejsze że VVD będzie nadawać kierunek tamtejszej polityce.
-
2010/08/07 13:43:51
Wilders wywodzi się z VVD. Jego politykę wobec imigrantów można różnie oceniać, ja oceniam bardzo źle, ponieważ więcej problemów wywołuje niż rozwiązuje. Głównym jednak problemem jest to, że w zakresie polityki gospodarczej jest to całkowity populizm.
-
2010/08/07 17:25:18
O polityce gospodarczej Wilders nie ma za bardzo pojęcia, i myślę że zostawiłby ją tym którzy się na tym znają ;) - ale zobaczymy co zrobi Rutte, to jego decyzja.
-
2013/02/12 15:00:45
Już niech mi żadnych podatków nie podnoszą! Za każdym jak zabieram się za rozliczanie pit chce mi się płakać i walić głową o ścianę....