Blog > Komentarze do wpisu

Tadeusz Mazowiecki 1927-2013 [']

Emanował spokojem, który się udzielał. Owszem z użytego w kampanii prezydenckiej 1990 hasła wyborczego „Siła spokoju” naigrywano się potem często, co było o tyle łatwe, że kampania była przegrana. Hasło to może i nie było szczęśliwie wybrane z punktu widzenia marketingu, sprytu i przebiegłości politycznej, ale było nad wyraz szczere. Było szczere, ponieważ wiernie oddawało naturę kandydata. 


W spokoju, umiarkowaniu, powściągliwości, nieuleganiu złym emocjom, a przez to także w umiejętności nieulegania banalnym prowokacjom nieznających pardonu przeciwników politycznych i w postawie nieustającej gotowości do dialogu tkwiła siła Tadeusza Mazowieckiego. Tylko ktoś taki był w stanie wziąć na swoje barki bałagan społeczno-ekonomiczny pozostawiony przez odchodzącą Polskę „Ludową” i w delikatnych warunkach politycznych z powodzeniem rozpocząć proces budowania wolnego, liberalno-demokratycznego i wolnorynkowego państwa. Gorące głowy, dziś panujące nad całością sceny politycznej, nie byłyby w stanie ówczesnym wyzwaniom podołać, nie doprowadzając do narodowej katastrofy. 


Odszedł jeden z Ojców-Założycieli III Rzeczpospolitej, autor wyrażonego w preambule aksjologicznego fundamentu Konstytucji. Dla każdego państwa to moment niełatwy, każde dziecko musi bowiem być dojrzałe, albo szybko dojrzeć, gdy zabraknie mu rodzica. Nie będzie o to łatwo, ponieważ Tadeuszowi Mazowieckiemu nie udało się niestety Polakom zaszczepić swej „siły spokoju”. Polska debata publiczna i scena polityczna jest w dniu śmierci Tadeusza Mazowieckiego odwrotnością jego postawy życiowej. Niestety, jest słaba niezgodą, zakrawającą na aberrację wrogością, histerią i jazgotem, a tu i ówdzie wręcz słabością intelektualną oraz karłowatością moralną. Frazesy, puste pozy i karykaturalny quasi-patriotyzm zastępują nam dziś autentyczną dbałość o dobro Rzeczy Pospolitej. 


„To ciekawe”, rzekł Tadeusz Mazowiecki o moim wystąpieniu na naszej wspólnej z Bogdanem Lisem konferencji Partii Demokratycznej w Gdańsku, w ramach kampanii wyborczej do Sejmu 2005. Mówiłem wtedy o pułapce globalizacyjnej, w jaką wpaść może Polska, jako państwo „średnie” – niezbyt innowacyjne, ale i z ambicjami wykraczającymi na dłuższą metę poza rolę dostarczyciela taniej siły roboczej. Analogiczna pułapka ujawnia się na polu politycznym. Nie widać na horyzoncie bowiem jeszcze kandydatów na następców Tadeusza Mazowieckiego. Nikt nie inspiruje, nie może służyć za wzór i autorytet. Chyba, że chodzi o inspirację do gorących konfliktów i wodzostwo plemienne.


czwartek, 31 października 2013, peterliberty
Tagi: Mazowiecki UW

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: