Blog > Komentarze do wpisu

ZUSy, esy i floresy

Cóż z tego, że przepisy o wypłacie zasiłków z racji urlopu macierzyńskiego skonstruowano tak, że umożliwiają kobietom w ciąży założenie fikcyjnej firmy i uzyskanie – po odprowadzeniu pewnego minimum składek do ZUS – uprawnienia do otrzymywania wysokiego zasiłku macierzyńskiego przez cały okres urlopu? Prawo prawem, ale państwo musi wyjść na swoje. Tak więc ZUS działa.

------------------------------------
 
Prawo prawem, a państwo i tak musi wyjść na swoje. Co bardziej baczni obserwatorzy życia publicznego nie od czasu słynnego wystąpienia Magdaleny Ogórek wiedzą, że polskie prawodawstwo i zrodzone przezeń przepisy nie są najwyższej jakości. Nie może być inaczej, skoro uchwalają je ci sami ludzie, z których intelektualnej nędzy naśmiewamy się ledwie trawiąc programy publicystyczne, a ich najwyższym recenzentem są sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy wydając wyroki baczą na pierwotną tezę, nie wtórną logikę. Tak, prawo w Polsce nie jest najlepsze, a prawdziwym bagnem niedopowiedzenia i nieogarnięcia są przepisy dotyczące podatków, składek i wszelakich innych należności, jakie państwo raczy przyznawać sobie spośród środków zgromadzonych przez obywateli w ich kieszeniach. Może jest tak, że jest to element ogólnego problemu z trudną sztuką stanowienia prawa, którą polska klasa polityczna w tym nierównym boju sromotnie przegrywa? Ale może też być i tak, że akurat w tym szaleństwie jest metoda?


 
Nieprecyzyjne prawo daje do ręki państwowym podmiotom, posiadającym zdolność do niemal nieskrępowanego uznaniowego stosowania go, nie lada oręż realizowania bieżących potrzeb polityki finansowej rządu. Zwie się on „interpretacją”. Polskie urzędy skarbowe są chyba na światową skalę mistrzami interpretowania prawa, ale posiadają liczących się konkurentów o palmę pierwszeństwa w tej konkurencji. Gdy trzeba wycisnąć coś z konkretnej firmy dla „dobra wspólnego” budżetowego czynią w bezbłędnie, ale działanie na zasadzie akcji/kampanii weszło także w krew urzędom celnym, które na sygnał o rosnących apetytach ministerstwa finansów rzuciły się na internetowe gry w pokera czy zakłady sportowe. Czasem jest przepis niejasny, który trzeba „interpretować”, a czasem – jak widać w tym przypadku – przepis całkiem jasny (nawet jeśli opresyjny i absurdalny), ale stosowany nie na co dzień, a na zasadzie sezonowych kampanii, najlepiej w momencie, gdy hazardziści online opuszczą gardę, uznając, że jest to przepis martwy. Dzięki temu można pomnażać ilość przyłapanych in flagranti. Sprytne i zyskowne. 


 
ZUS nie może odstawać. Cóż więc z tego, że przepisy o wypłacie zasiłków z racji urlopu macierzyńskiego skonstruowano tak, że umożliwiają kobietom w ciąży założenie fikcyjnej firmy i uzyskanie – po odprowadzeniu pewnego minimum składek do ZUS – uprawnienia do otrzymywania wysokiego zasiłku macierzyńskiego przez cały okres urlopu? Prawo prawem, ale państwo musi wyjść na swoje. Tak więc ZUS działa. Zawiesza wszystkim prowadzącym działalność gospodarczą świeżo upieczonym matkom wypłatę zasiłku i kontroluje, czy ich firmy zostały założone tylko i wyłącznie w tym celu, szykując się oczywiście do arbitralnych odmów wypłaty należnego świadczenia, gdy inspektorom coś się będzie wydawać. Chce powoływać świadków, rozsyłać kwestionariusze, słowem podejmować w przypadku każdej kontrolowanej dochodzenie, którego koszty obarczą budżet, także wówczas, gdy haka się nie znajdzie i świadczenie będzie trzeba wypłacić. 


 
Kobiety krótko po urodzeniu dziecka będą poddawane więc stresującej procedurze przez tępych urzędników, zamiast skupiać się na pierwszych tygodniach życia dziecka. W imię czego? Luki w przepisach. Pomijając już fakt wstrzymania wypłat zasiłku matkom realnie prowadzącym działalność gospodarczą i pozbawienia ich tych środków nawet przez kilka miesięcy „dochodzenia”, także i w przypadku działalności fikcyjnej urząd nie ma żadnych argumentów, poza typowo polskim kombinowaniem, ignorowaniem procedur, jakośtobędzizmem i pogardą dla obywatela. Istnieje wyrok Sądu Najwyższego, który jednoznacznie dopuszcza zawieranie umów o pracę tylko i wyłącznie w celu uzyskania uprawnienia do świadczenia społecznego. Owszem, w tym przypadku taka umowa o pracę musi być faktycznie wykonywana. Jednak inaczej niż w przypadku umów o pracę, działalność gospodarczą może założyć sobie każdy, także po to, aby nic nie robić. Innymi słowy uzyskiwanie na bazie fikcyjnej działalności prawa do wysokiego świadczenia jest legalne, a represje ZUS są bezzasadne. Jeśli urzędnicy tak bardzo dbają o grosz publiczny, co samo w sobie jest dobre i godne pochwały, niech zlikwidują ten problem w sposób sensowny – przez zmianę/uściślenie przepisów prawa. Każde inne podejście jest nieakceptowalnym prześladowaniem ludzi, którym w obecnej sytuacji demograficznej Polski należy się zupełnie inne potraktowanie. 


poniedziałek, 02 lutego 2015, peterliberty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: