Blog > Komentarze do wpisu

Kanapka pod kontrolą

Przekazanie szkoły pod kontrolę konfesyjnej organizacji to zaprzeczenie idei, jaka legła u podstaw powołania takiego czegoś, jak szkoła publiczna. Przekonywanie, iż możliwym jest prowadzenie publicznej, całkowicie świeckiej i neutralnej szkoły przez konfesyjną fundację jest mydleniem oczu.

-------------------------------------

Polska funduje swoim obywatelom nową, zupełnie zbędną wojenkę ideologiczną poprzez politykę edukacyjną. W związku z procesami demograficznymi i malejącą liczbą uczniów, spada wielkość środków na prowadzenie szkół, jakie otrzymują z budżetu ich organy prowadzące, czyli samorządy. Skłania je to do łączenia klas, zamykania szkół, a ostatnio także do oddawania publicznych placówek do prowadzenia prywatnym lub „społecznym” instytucjom, w tym często religijnym organizacjom czy fundacjom. One mogą szkoły prowadzić taniej, m.in. dlatego, że są zwolnione z kosztogennych obostrzeń związanych z przywilejami z Karty nauczyciela.


 
Utrzymując model pogłównej dotacji („per uczeń”) dla szkół polska polityka edukacyjna przesypia i marnuje niepowtarzalną szansę na zmniejszenie klas i polepszenie jakości edukacji bez konieczności zwiększania wydatków. Zamiast utrzymać wielkość ogólną wydatków na szkoły, co oznaczałoby stopniowy wzrost środków na 1 ucznia przy ich malejącej liczbie, państwo preferuje utrzymać stawkę (poza rewaloryzacjami) na zasadniczo stałym poziomie i na spadku demograficznym oszczędzać. W efekcie dla samorządów pokusa oddania szkoły publicznej pod operacyjne władanie prywatnym, niepublicznym podmiotom staje się zbyt wielka. 
 


Przekazanie szkoły pod kontrolę konfesyjnej organizacji to zaprzeczenie idei, jaka legła u podstaw powołania takiego czegoś, jak szkoła publiczna. Przekonywanie, iż możliwym jest prowadzenie publicznej, całkowicie świeckiej i neutralnej szkoły przez konfesyjną fundację jest mydleniem oczu.  Instytucje te mają swoje statuty, ich zadeklarowanym celem działalności jest szerzenie wartości związanych bezpośrednio z doświadczeniem religijnym, a ukształtowana w ostatnich latach w Polsce postawa raczej wojującego wyznawania wiary nader często będzie osoby odpowiedzialne pchać do czynienia z teoretycznie publicznej szkoły miejsca presji, nacisku, indoktrynacji i nieformalnego przymusu, aby każdy z uczniów wychowywał się w kierunku formacji religijnej. Szkoły stanowią relatywnie zamknięte mikrokosmosy czy środowiska, dość trudno jest tam ludziom z zewnątrz przenikać i kontrolować przebieg tego rodzaju niekiedy niełatwo namacalnych procesów. Na to także liczą chętne do przejmowania szkół organizacje konfesyjne. Jest to w gruncie rzeczy idealna metoda na finansowaną z pieniędzy podatników ewangelizację.


 
Już zaczynają się mnożyć informacje o publicznych modłach poza lekcjami katechezy (a więc na obowiązkowych dla wszystkich uczniów zajęciach, takich jak matematyka), uzależnianiu poziomu ocen z „zachowania” od demonstracyjnego uczestnictwa w życiu religijnym, nawet o piątkowych kontrolach zawartości mięsa w przynoszonych na 2. śniadanie przez uczniów kanapkach. Wraz z tym słyszymy o protestach nielicznych nonkonformistów, którym świecki charakter szkoły ich dzieci leży na sercu. No i o prześladowaniach, jakich oni i ich dzieci zaczynają doświadczać w szkole w wyniku zgłaszania tych protestów. Najpóźniej w tym momencie ta struktura zaczyna upodabniać się do religijnej sekty.
 


Jakby nie było dość pól do bolesnych sporów z religią w tle, jakby nie dość kompromitowała się polska hierarchia biskupia poprzez angażowanie się w te spory, jakby nie dość ludzi rezygnowało z przychodzenia do kościoła z powodu niesmaku wywołanego tym wszystkim. Na własne życzenie dostarczamy kolosalnej amunicji do sporu o wyjątkowej sile, ponieważ to będzie spór przeżywany u podstaw społeczeństwa, w lokalnych społecznościach, gdzie nagle ktoś zacznie wsadzać dzieciom swój nos do kanapek. Po co? Aby zaoszczędzić na regresie demograficznym? Aby uniknąć konfliktu z ZNP outsoursując go do tych pół-publicznych, pół-konfesyjnych szkół? Zamiast tego potrzeba polityki odważnej, odejścia od pogłównej dotacji na ucznia na rzecz polityki niezmniejszania wydatków na szkoły, pomimo spadku liczby uczniów, redukcji liczebności klas, utrzymania szkół publicznych pod kontrolą administracji publicznej i likwidacji Karty nauczyciela we wszystkich szkołach. 


środa, 04 marca 2015, peterliberty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/03/05 22:26:34
Wiele samorządów - nie wszystkie - uważa, że skoro otrzymują subwencje z budżetu państwa na edukację to edukacja nie jest ich zadaniem a zadaniem państwa, które on samorząd musi realizować w imieniu państwa i jeszcze do tego dokładać środków finansowych. Trzeba trochę przemodelować to myślenie. Dla gminy edukacja, przedszkolna, podstawowa i gimnazjalna to najważniejsze zadanie jakie mają realizować na najwyższym poziomie, a subwencja z budżetu ma im w tym pomóc.

Systemu finansowania szkół, bazujący na stawce subwencji na jednego ucznia wymusza aby szkół było jak najmniej, a klasy były liczne. Trzeba się zastanowić nad zmianą systemu i oprócz subwencji na jednego ucznia dawać dodatkową subwencje na każdą klasę, na każdą szkołę. Może wtedy nie zamykano by małych szkół i nie tworzono by klas molochów.