Blog > Komentarze do wpisu

Po7ska

Rozstanie Polski z UE jest wspólnym celem zarówno władzy w Warszawie, jak i strategów w stolicach zachodniej Europy.

***

Komisja Europejska, bez głosu sprzeciwu, zdecydowała wczoraj o wdrożeniu wobec Polski PiS postepowania z art. 7 traktatu o UE. Teraz Parlament Europejski i Rada UE będą decydować o dalszych krokach wobec rządu PiS i naszego kraju. Na końcu tych procedur mogą stać sankcje, albo w postaci utraty prawa udziału w głosowaniach na forum unijnym (raczej nie), albo w postaci straty wpływu na kierunki kluczowych europejskich polityk (na pewno), konkretnych strat pieniężnych w nowej perspektywie budżetowej (również pewne) oraz kar finansowych nałożonych przez Trybunał (wysoce prawdopodobne, acz w dalszej perspektywie czasowej).



Konferencja Fransa Timmernansa wczoraj, po ogłoszeniu decyzji, była wręcz wzruszająca (co wyróżnia ją na tle zwyczajowo niesłychanie nudnych konferencji prasowych unijnych urzędników). Wiceszef KE mówił o roli Polski w walce z hitleryzmem, w przezwyciężeniu żelaznej kurtyny, o wkładzie Jana Pawła II w kształtowanie ducha Europy. Powiedział nawet, że Unia Europejska bez Polski jest dla niego nie do pomyślenia.



Nie mam powodu, aby nie wierzyć w te osobiste poglądy Timmermansa. Jednak z punktu widzenia wielu polityków zachodnioeuropejskich wdrożenie ostrych sankcji przeciw Polsce PiS i prawdopodobna reakcja polskiego społeczeństwa na te działania w postaci zwiększenia jego poparcia dla partii rządzącej oraz spadku poziomu euroentuzjazmu w Polsce, to wymarzony scenariusz. W istocie może być tak, że cele rządu PiS i skrycie żywione marzenia elit unijnych są ze sobą zbieżne.



Unia znajduje się w przebudowie, która ma być dla niej impulsem do bardziej dynamicznego procesu integracji wokół waluty euro w latach dwudziestych XXI w. Europa ma być w stanie szybciej reagować na wyzwania światowe, także kosztem jej odchudzenia i pozbycia się balastu. Brexit jest na rękę zwolennikom tej koncepcji. Usunięcie na margines części krajów Europy środkowo-wschodniej również. W zachodniej Europie coraz powszechniejsze staje się przekonanie o tym, że rozszerzenie na wschód było strategicznym błędem, podjętym na fali entuzjazmu lat 1989-91. Sytuacja polityczna w Polsce i na Węgrzech, ale także w większości innych krajów naszego regionu, to mocny argument na rzecz tezy, że przeciwnicy rozszerzenia z debat toczonych 15-20 lat temu mieli rację.



Rozstanie Polski z UE jest więc wspólnym celem zarówno władzy w Warszawie, jak i strategów w stolicach zachodniej Europy. Rząd PiS pragnie budować państwo oparte na zupełnie innej filozofii społeczno-politycznej, aniżeli ta, na której opiera się integracja europejska. Nie ma być to model indywidualistyczny, demokratyczno-liberalny, uwypuklający prawa człowieka i obywatela, otwarty na cały świat i jego kultury oraz na konkurencję idei. Polska PiS chce modelu silnie wspólnotowego, gdzie obywatel jest głęboką uwikłaną w zależności cząstką większej całości; republikańskiego, gdzie interesy „republiki” uzasadniają ograniczenia praw obywatela; oparty o koncept narodowej wspólnoty krwi, wiary i norm postępowania, o niemalże plemienną solidarność, operującą przygnębiającymi mitami historycznymi i nieuznającą prawa do zdystansowania się symboliką; zamknięty przed światem; z urzędowo obowiązującymi wszystkich ideami. A przede wszystkim ma to być model podporządkowania się władzy i ślepej wiary ludu w to, że władza ta będzie sprawiedliwie rządzić, niczym dobry car. Takie państwo w Unii Europejskiej może być li tylko ciałem obcym.



Elity europejskie to rozumieją i dlatego będą działać w sposób zachęcający PiS do podejmowania dalszych kroków w oddalaniu się od Unii. Ewentualny wybuch niechęci wobec UE po zastosowaniu art. 7 nie jest więc dla nich powodem, aby go nie użyć. Przeciwnie, jest jednym z założonych celów. W idealnej sytuacji, za 5 lat poparcie dla członkostwa w UE spadnie w Polsce do poziomu czeskiego, a brak napływających funduszy skłoni PiS do pełnego Polexitu. Jeśli to się nie uda, to zmiany w strukturze UE, polegające na utworzeniu wewnętrznej, nowej płaszczyzny integracji, w której Polska naturalnie nie weźmie udziału, spowodują iż trwające członkostwo naszego państwa w UE będzie miało już charakter wyłącznie formalny, ponieważ UE poza jej nowym „jądrem” stanie się organizacją bez realnego znaczenia politycznego, a zwłaszcza geopolitycznego.



Pomiędzy młotem tych elit a kowadłem PiS znajdują się słabnące siły pragnące zachować Polskę w projekcie europejskim. To z jednej strony część polskich obywateli, która dzisiaj obserwuje, jak Polska ich marzeń przestaje istnieć i zaczyna tracić nadzieję, że kiedykolwiek taką Polskę jeszcze będzie mieć. To klęska mojego pokolenia, które przegrywa dzisiaj walkę o utrzymanie zdobyczy pokolenia ludzi pierwszej „Solidarności”, którzy zostawili nam kraj zakotwiczony w zachodnich systemach bezpieczeństwa, będący na drodze ku mentalnościowej przemianie i przyjęciu wzorców zachodnich. Z drugiej strony są też demonizowani dzisiaj przez polski rząd i jego media Niemcy, którzy – jeśli nie chcemy wierzyć w ich dobre intencje, albo w pokutę za II wojnę – to choćby z powodu własnych interesów geopolitycznych nadal jeszcze wierzą w utrzymanie Polski w faktycznej, realnej Unii i utrzymują gotowość wnoszenia wysiłków na rzecz tego zadania.



Jestem coraz większym pesymistą. Ostatecznie żyjemy w demokracji, a Polkom i Polakom odpowiada kurs polityczny obecnej władzy. I to chyba jednak nie tylko hojne wydatki socjalne, ale także szeroko pojęta „polityka godnościowa”, której elementem jest stawanie okoniem wobec oczekiwań partnerów zachodnioeuropejskich. Ten „gest Kozakiewicza” budzi szeroki aplauz, a fakt, iż za taką polityką skrywają się ponure cele pisowskiej Realpolitik w polityce wewnętrznej, pozostaje często niezauważony.



Z tego powodu ten kurs będzie nadal trwać. W pewnym momencie Polska PiS minie swoisty point of no return. Problem w tym, że najpewniej nastąpi to dla nas bezwiednie. Być może nawet już nastąpiło.


czwartek, 21 grudnia 2017, peterliberty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/12/21 14:59:10
Ciekawa teza o wspólnictwie PiSu z elitami albo strategami tzw. Starej Europy we wyprowadzeniu Polski z Unii. Ciekaw jestem kogo konkretnie zaliczasz do tych elit. Na razie brzmi to trochę jak znane z polskiej przeszłości określone koła na Zachodzie wrogie socjalizmowi.
-
2017/12/22 12:16:44
Głównie chodzi o środowiska analityczne, raczej ludzi think-tanków i wpływowych doradców, aniżeli środowiska polityków, formalnie dzierżących władzę. Wśród tych ostatnich rozpowszechnione jest jednak podejście w stylu prof. Króla, pod hasłem "byliśmy głupi". Większość z nich chętnie cofnęłaby się w czasie i była mniej przychylna naszym wysiłkom akcesyjnym z lat 90. Wersja light jest zaś taka, aby Polskę zostawić formalnie w UE, ale w tej mającej niewielkie znaczenie politycznie strefie, podczas gdy realna integracja europejska przeniesie się na inny poziom, pierwszej prędkości, bez Polski, Węgier itp. To ostatnie stanowisko to już pogląd mainstreamu, to jest już przecież wdrażane.
-
2017/12/28 22:45:13
Ale czy na pewno ten model liberalny i indywidualistyczny dominuje na zachodzie Europy? Wsrod elit pewnie tak, ale zwykli ludzie sa wobec niego czesto bardziej sceptyczni, bo tez korzystaja z niego duzo mniej niz elity. Grecja czy Wlochy nie sa bastionem liberalizmu i indywidualizmu. Z kolei kraje skandynawskie zawsze byly bardzo wspolnotowe i nie tak bardzo liberalne. Warto przeczytac ten artykul ze swiatecznego "New Statesman": www.newstatesman.com/politics/uk/2017/12/why-edmund-burke-philosopher-our-troubled-times

Polska, jezeli wyleci z UE albo zostanie odsunieta na boczny tor, to nie za kwestionowanie jakiegos "liberalnego konsensusu", bo ten nie istnieje i na Zachodzie. Wyleci za podwazanie regul gry w UE i awanturnictwo. PiS mogl spokojnie przeprowadzic wiele swoich reform nie narazajac sie nikomu w UE. Ba, mogliby nawet wymienic sedziow TK wsadzoncyh do niego "na odchodne" przez PO wywolujac jedynie chwilowe zamieszanie z stosunkach z Bruksela. To ich dalsze dzialania popsuly do reszty reputacje Polski.
-
2017/12/29 02:39:37
"spokojnie przeprowadzić wiele swoich reform" - tak, ale nie tych na których mu najbardziej zależy. Unia przełknęłaby wymianę kadr w administracji, państwowych spółkach a nawet mediach publicznych (co prawda podważyłoby to zaufanie do Polski, ale nie byłoby powodem do bicia na alarm), odsunięcie tych dwóch sędziów wybranych niezupełnie regulaminowo - ale nie łamanie konstytucji i likwidację trójpodziału władzy.

Gdyby Polska w 2005 roku wyglądała tak jak pół roku temu, miałaby szanse wejść do Unii - w dzisiejszym stanie już nie.
-
2017/12/29 23:09:31
Przede wszystkim (z punktu widzenia konsolidacji poparcia spolecznego) mogliby przeprowadzic zwiekszenie redystrybucji dochodu narodowego (500+).
-
2018/01/04 10:21:50
@krwawy_krolik
Gdy mowa o "konsensusie liberalnym", a raczej "liberalno-demokratycznym", to nie mowa ani o indywidualizmie, ani o liberalnym podejściu do gospodarki, ani o odrzuceniu wspólnotowości w relacjach społecznych, ani nawet o liberalnej obyczajowo wizji społeczeństwa, a tylko i wyłącznie o ustroju państwa opartym o konstytucyjną gwarancję podstawowych praw, trójpodział władzy, rządy prawa (a nie arbitralne rządy ludzi) oraz system checks & balances.
-
2018/01/10 13:52:52
peterliberty, niestety nie znam prof. Króla, ale to jest z pewnością moja wina. Rozumiem Twoją wypowiedź w ten sposób, że domyślasz się spisku określonych sił na Zachodzie zmierzającego do usunięcia Polski z Unii. Nie masz racji. Natomiast masz rację, jeżeli miałeś na myśli Moskwę, która leży w Europie.

Póki co Polska jest współwłaścicielem Unii Europejskiej. Niestety postanowiła nie przestrzegać reguł gry na boisku. Ciekawe co zrobiłaby FIFA z drużyną, która postanowiła wchodzić na boisko razem z zawodnikami rezerwowymi, z dwoma piłkami, a sędzia, który sprzeciwiły się, zostałby aresztowany? I tyle. Po prostu z taką drużyną nikt nie chce grać.
-
2018/01/11 09:09:08
Źle tą wypowiedź rozumiesz. Nie ma mowy o "spisku". Jest mowa o zniechęceniu i żalu wielu wśród zachodnich elit, że 20 lat temu poparli szybkie wejście państw naszego regionu do UE. Jest też mowa o tym, że wielu odetchnęloby z ulgą, gdyby Polska zdecydowała się z UE wyjść. Jest mowa o tym, że nie będą oni się zbyt angażować, aby przekonać Polskę do pozostania, jeśli wyjście stanie u nas na agendzie. Jest w końcu mowa o rozprzestrzenianiu się poglądu, że takie kraje jak nasz wręcz nie pasują (czy też raczej nie do końca pasują) do świata poliycznych i społecznych wartości Zachodu, takim jaki jest on współcześnie.
-
2018/01/17 23:50:30
Bez przesady. UE bardzo tez skorzystala na rozszerzeniu na wschod. Nowe rynki zbytu. Tania, dobrze wykwalifikowana sila robocza (u mnie w Ladku mowia o "brain drain" z Europy Wschodniej, ktory oczywiscie oznacza korzysc dla Londynu, Paryza, Berlina). Strefa buforowa pomiedzy Europa Zachodnia a Rosja. Podniesienie prestizu miedzynarodowego przez sam fakt zwiekszenia sie terytorium i ludnosci. Obnizenie wplywow "konkurencji" (USA, Rosja, ew. Chiny) na terenie Europy Wschodniej.

W obecnym konflikcie pomiedzy UE a Polska jest tez sporo dzialan "pod publiczke" z obu stron. Polski oboz rzadzacy, wiadomo - musza sie pokazac jako obroncy niepodleglosci i zagrac na historycznych urazach wobec Niemiec i poczuciu krzywdy. Z drugiej strony, na Zachodzie wreszcie mozna pofolgowac staremu dobremu poczuciu wyzszosci wobec tych niecywilizowanych, ksenofobicznych i zacofanych Slowian. A Niemcy w szczegolnosci moga reaktywowac XIX-wieczna koncepcje swojej "misji historycznej" cywilizowania Europy Wschodniej. Jezeli ktos mysli, ze Bruksela wobec kazdej "faulujacej druzyny" stosuje te same standardy, to niech zobaczy jaka byla reakcja na brutalne dzialania rzadu Hiszpanii wobec ruchu niepodleglosciowego w Katalonii - zadna. Jednego dnia ok. 500 osob zostalo rannych, a KE mowi ze to wewnetrzna sprawa Hiszpanii.

Polska nie ma wyboru i musi sie ulozyc z UE, bo alternatywa jest wejscie pod wplywy Moskwy. W dodatku w wielu sprawach konfliktowych UE ma po prostu racje (np. wyrab Puszczy Bialowieskiej). Ale to nie znaczy, ze sytuacja jest czarno-biala a "czarny lud" siedzi nad Wisla.