Kategorie: Wszystkie | Gdańsk | Idee | Inne | Polityka polska | Polityka zagraniczna
RSS
wtorek, 03 kwietnia 2007
Współczesne państwo liberalno-demokratyczne nie ma prawa regulować żadnej kwestii związanej z moralnym wyborem indywidualnego ludzkiego sumienia, w tym aborcji. Nie powinna istnieć żadna ustawa aborcyjna (czy antyaborcyjna), chyba że określałaby wyłącznie techniczne ramy i procedury, które umożliwiają ludziom realizację decyzji podjętych we własnym sumieniu. Zgadzam się z republikańskim kandydatem na prezydenta USA w 2008 roku, Rudym Giulianim, że takie decyzje winny zapadać pomiędzy kobietą, jej bliskimi, przyjaciółmi, lekarzem i jej Bogiem. (...) Aborcja z przyczyn społecznych i „na życzenie”, które stałyby się wówczas legalne, są złem absolutnym i niewybaczalnym błędem, ale jako politycy i społeczeństwo, nie mamy uprawnionych środków, aby im przeciwdziałać.
wtorek, 27 marca 2007
Steinmeier pisze w "FAZ", że spór o tarczę rakietową przypomina mu epokę Zimnej Wojny, że obawia się powrotu do czasów konfrontacji i liczenia rakiet. Mi takie skojarzenia raczej nie przychodzą do głowy, choć gdyby Putin w Monachium zdjął but i począł nim stukac w pulpit, to kto wie? O liczeniu rakiet nie może być mowy! Tarcza ma być mechanizmem ściśle defensywnym.
Młodzi ludzie będą w stanie "rozwinąć i zdobyć wiedzę" na każdy temat, jeśli nie będzie się zeń robić tabu, niczego przed nimi ukrywać, ani ich okłamywać.
W pewnym sensie słowa prezydenta o roku 2011 jako realnym terminie dla konstytucji przyjmuję ze zrozumieniem. Kaczyński dyskretnie mówi nam i całej Europie, że traktat uda się przyjąć po prostu, gdy on nie będzie już prezydentem Polski, czyli - jak to wynika z kalendarza wyborczego - w 2011 roku właśnie. Cóż, poczekamy.
poniedziałek, 26 marca 2007
Gazety w Europie mają więc prawo publikować treści, które niektóre grupy społeczne mogą uważać za nieakceptowalne, a nawet obraźliwe. Wolność słowa i wolność prasy są dla Europejczyków – i z tego muszą sobie zdać sprawę przedstawiciele innych cywilizacji – pryncypiami niepodlegającymi jakimkolwiek negocjacjom, czy tym bardziej ustępstwom.
Wśród obserwatorów i uczestników brytyjskiego życia publicznego istnieje szeroko rozpowszechniony konsensus, że ordynacja większościowa jest po prostu nie fair. W sposób wręcz kuriozalny doprowadza ona do zniekształcenia woli wyborców, wyrażonej w skali wyników ogólnokrajowych. Stopień udziału poszczególnych partii w podziale foteli parlamentarnych drastycznie odbiega od stopnia ich społecznego poparcia.
1 ... 111 , 112 , 113